Larry Page i Sergiey Brin - Uczciwość wielkiego brata

Autor ,

Obecnie każdy rozpoczyna korzystanie z Internetu od wyszukiwarki. Przeciętnie wykonujemy 16 wyszukań dziennie, dotyczących spraw, które nas interesują. W Europie 95% operacji jest wykonywanych poprzez Google, w USA - 65%. De facto oznacza to, że PageRank kontroluje naszą wiedzę na każdy temat, dopuszczając strony internetowe, które uznaje za wartościowe z punktu widzenia naszych poszukiwań. To z jednej strony ogromna odpowiedzialność, z drugiej - olbrzymia pokusa manipulacji.

Na pierwszej stronie po wyszukaniu pojawia się 10 wyników plus wyniki reklamowe. Większość z Internautów w ogóle nie przechodzi do drugiej strony, dlatego bardzo ważne jest, żeby witryna pozycjonowała się jak najwyżej w wyszukiwarce, precyzyjniej - w Google. Od lat istnieją firmy, których głównym zajęciem jest rozszyfrowywanie algorytmu Page Rank (nota bene - nazwa pochodzi od nazwiska Larry'ego Page, a nie od angielskiego Page czyli "strona"), aby strony ich klientów pojawiały się jak najwyżej. Problem polega na tym, że właściwie do początku 2012 roku ze zmiennym szczęściem firmy te wygrywały z algorytmem, zwykle dość nieuczciwymi praktykami. Istniały do tego takie techniki, jak farmy linków (im więcej stron ma odnośniki do naszej strony, tym ona jest wyżej pozycjonowana), tzw. precle (ang. presell), czyli artykuły nie mające wartości merytorycznej, ale zawierające określone słowa i zdania w treści, które pomagały dzięki odnośnikom uwiarygodnić witrynę. Powstała do tego cała branża SEO, która osiągała bardzo wysokie dochody - nikogo nie interesowała zawartość merytoryczna, byle tylko konsument trafił na stronę producenta.

Google toczy cały czas walkę z tymi firmami. Skupia się ona przede wszystkim na takim programowaniu algorytmu, żeby był w stanie automatycznie odróżnić bezsensowną i nic nie wartą treść od wartościowej i pożytecznej dla użytkowników. Tak naprawdę Wielki Brat dba o nas w tej kwestii - robi wszystko, żebyśmy mogli znaleźć w Sieci odpowiedzi na nasze pytania. Podstawową poradą dotyczącą pozycjonowania strony, jaka podaje Google jest: "Upewnij się, że Twoja witryna jest wartościowa. Dostarcz unikalną i wartościową informację, która da użytkownikowi powód, żeby odwiedzić Twoją witrynę jako pierwszą.". Na szczęście zaczyna wygrywać od momentu wprowadzenia modyfikacji "Panda", po której Page Rank jest w stanie odróżnić treści wartościowe. Farmy linków i precle są dzięki temu wycinane przez wyszukiwarkę, poczas gdy promuje ona informacje, którymi ludzie chcą się dzielić i uznają za wartościowe. Dzięki temu wygrywa użytkownik i uczciwe firmy, które rzeczywiście wnoszą wartość w nasze życie, rozwiązując ważne problemy. Kolejnym doskonałym pomysłem była aktualizacja Caffeine, która miała miejsce w listopadzie 2011 roku. Poza sprawdzaniem wartości treści, Wielki Brat zaczął również sprawdzać "świeżość" podawanych informacji. Przez to, że ilość wiadomości w Internecie rośnie niezwykle szybko, zdecydowano, że warto promować przede wszystkim tych, którzy na bieżąco aktualizują informacje w sieci. Wyszukiwarka powinna dostarczać najnowsze i najświeższe rozwiązania przede wszystkim, bo tego od niej oczekujemy. Co więcej, wartość treści zaczęła być szacowana na podstawie dzielenia się nią przez użytkowników, poprzez media społecznościowe, blogi, artykuły. W styczniu 2012 roku Google przyznał się do wykorzystywania sieci społecznościowych do poprawy pozycjonowania, włączając w ten sposób użytkowników w proces wyszukiwania i oceny materiałów. Co tak naprawdę oznacza to dla nas jako użytkowników Internetu? Na pewno podniesienie wartości informacji, jakie znajdujemy w wyszukiwarce. Otrzymujemy dostęp do ciekawych, świeżych i wartościowych informacji, pomijając techniczne zabiegi pozycjonowania. Nikt nie ma wątpliwości, że jest to bardzo wartościowe. W tym kontekście pojawia się jednak pytanie - czy śledzenie nas przez automaty, a więc ograniczenie prywatności jest uzasadnione? Na pewno dzieje się to dla naszego dobra, ale stwarza bardzo dużą pokusę do manipulacji, szczególnie odkąd każdy logujący się do którejkolwiek usługi Google jest śledzony. Dlatego wydaje się, że nie warto zadawać pytania dotyczącego czynności technicznych - ważne jest jak te informacje będą wykorzystywane. A to się okaże dopiero w dłuższej perspektywie.

IT Trends



ZAMÓW KONSULTACJĘ CONTENT MARKETING

KLIKNIJ



Aktualnie nikt nie dodał jeszcze komentarza, bądz pierwszy i DODAJ KOMENTARZ

KATEGORIA: Inbound Marketing
TAGI: Page

ŚCIĄGNIJ E-BOOKA

STRONA KORZYSTA Z PLIKÓW COOKIES. PRZEBYWANIE NA NIEJ OZNACZA AKCEPTACJĘ POLITYKI PLIKÓW COOKIES NIE POKAZUJ WIĘCEJ TEGO KOMUNIKATU